Naturalnie. A przed sam scen byo miejsce dla orkiestry. Z mej loy wietnie wida byo. Rne tam byy instrumenty. Koty i smyczki, wiole, bbny. Ju co tam sycha. Najpierw skrzypce, to znw waltornia, panie wity. To pierwsze prby instrumentw. O. Rozmaicie. Take. To znowu jakby piewa ptak. Strumyczek. Gaik. Grzmi ostrzegawczo bbna huk! Hahaa! Wtem patrz. Widz dyrygenta! Jakby dmuchnito lekko w lampy. Zapada pmrok. Cichnie gwar. 